Okultyzm

Nie­daw­no, pod­czas jed­nej z ka­te­chez w kla­sie VI, za­py­tałem u­czniów, kto z nich ma przy sobie me­da­lik. Od­po­wiedź była wstrzą­sa­jąca. Na 23 osoby w sali, tylko jedna. Py­ta­jąc się dalej, chcia­łem do­wie­dzieć się o przy­czyny. Tu zaś od­powie­dzi były różne: bo jest to rzecz kosz­tow­na, a ta­kich rze­czy do szko­ły nie można przy­no­sić; bo mama mi nie po­zwa­la; a co on mi daje, bym miał go nosić.

Za­trzy­mu­jąc się przy po­wyż­szym ob­ra­zie, można po­wie­dzieć, to nic strasz­ne­go, od tego świat się nie za­wali. Czy na pewno nie? Takie po­dej­ście i takie trak­to­wanie spra­wy jest już dla nas sy­gna­łem pew­nej obojęt­no­ści na zło, na które przy­zwa­lamy w swoim życiu. A prze­cież ono wdzie­ra się we wszel­ki moż­li­wy spo­sób do nas, do na­szych domów, za­kładów pracy, re­la­cji mię­dzy­ludz­kich. My zaś ze swej stro­ny z tym czę­sto nic, albo za mało ro­bi­my. Jed­nak tylko z Ch­ry­stusem, z Jego Matką je­steśmy w sta­nie po­konać zło, prze­mieniać świat, by stał się lep­szy i silny Bo­giem.

Zło ma wiele imion. Jed­nym z nich jest o­kul­tyzm, współ­cze­śnie cie­szący się dużą po­pu­lar­no­ścią wśród spo­łe­czeń­stwa, szcze­gól­nie mło­de­go. Sta­jąc wobec co­dzien­nych, ży­cio­wych ta­jem­nic, czło­wiek pew­nych rze­czy nie jest w sta­nie, ani po­znać, ani wy­tłu­ma­czyć. Bodaj naj­więk­szą ta­jem­nicą jest dla czło­wieka on sam. Ta sy­tu­acja z kolei budzi po­ku­sę do­cie­ka­nia za wszel­ką cenę co się kryje poza gra­ni­cami po­zna­nia. I tu chyba jest źró­dło o­kul­tyzmu.

Naj­kró­cej mó­wiąc o­kul­tyzm to wiara w ist­nie­nie du­cho­wych sił lub e­ner­gii, przy po­mocy któ­rych, czło­wiek pra­gnie po­znać przy­szłość, od­zy­skać zdro­wie, o­sią­gnąć po­wodze­nie, suk­ces, u­zy­skać nad­zwy­czaj­ne wła­dze, aby pa­no­wać i ma­ni­pu­lo­wać in­ny­mi ludź­mi.

Po­sia­da on kilka wy­mia­rów: wróż­biar­stwo, czyli prze­po­wia­danie przy­szło­ści; spi­ry­tyzm, np. ne­kro­man­cja, po­słu­gi­wa­nie się me­dium, wy­wo­ływa­nie zmar­łych; me­dy­cyna o­kul­ty­stycz­na i ma­gicz­na (ho­me­opa­tia); magia. Oprócz nich dużą po­pu­lar­no­ścią cie­szą się dziś także róż­ne­go ro­dza­ju ta­li­zmany i a­mu­le­ty, które mają czy­nić osobę je no­szą­cą szczę­śli­wą, bo­ga­tą i zdro­wą.

Ka­te­chizm Ko­ścioła Ka­to­lic­kie­go bar­dzo do­bit­nie mówi o tych rze­czach: „Bóg może ob­ja­wić przy­szłość swoim pro­rokom lub innym świę­tym. Jed­nak wła­ści­wa po­sta­wa chrze­ści­jań­ska po­le­ga na ufnym po­wie­rzeniu się Opatrz­no­ści w tym, co do­ty­czy przy­szło­ści i na od­rzu­ce­niu wszel­kiej nie­zdro­wej cie­ka­wo­ści w tym wzglę­dzie. Nie prze­wi­dy­wa­nie może sta­no­wić brak od­powie­dzialności. Na­le­ży od­rzu­cić wszyst­kie formy wróż­biar­stwa: od­woły­wa­nie się do Sza­tana lub de­mo­nów, przy­wo­ływa­nie zmar­łych lub inne prak­ty­ki ma­ją­ce rze­ko­mo od­sła­niać przy­szłość […] (KKK 2115n).

Pismo Świę­te zaś przy­wra­ca nam zdro­wy sąd o świe­cie. Jest jeden Bóg i nie ma in­ne­go. «On jest Po­cząt­kiem i Koń­cem, Alfą i Omegą. Do niego na­le­żą czasy, po­kole­nia i wiecz­ność» (Ap 1, 8). Jest jedna droga zba­wie­nia – Jezus Ch­ry­stus.

Wy­cho­dząc na­prze­ciw wszel­kiej obojęt­no­ści na zło, a także chcąc u­wraż­li­wić na po­tęż­ną moc dzia­łania złego ducha pro­ponu­ję serię roz­wa­żań, które po­mogą nam bar­dziej świa­do­mie na­zy­wać dobro do­brem, a zło złem, które po­mogą od­róż­nić praw­dę od fał­szu, czy pięk­no od brzy­do­ty.

Mam na­dzie­ję, że w ar­ty­ku­łach po­świę­conych tej te­ma­ty­ce zdo­łam, choć tro­chę u­wraż­li­wić czy­tel­ni­ka na za­gro­że­nia, jakie wiążą się z dzia­łaniem sza­tana w dzi­siej­szym świe­cie.